4950 zł płacy minimalnej i apel do Kijowa. Premier o napięciu wokół UPA
Premier o sporze z Ukrainą: potrzebna deeskalacja, ale i szacunek dla polskiej pamięci
Najmocniej wybrzmiały dwa wątki: polityczne napięcie na linii Warszawa–Kijów oraz decyzje, które odczują pracownicy, emeryci i urzędnicy. Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej wrócił do sprawy, która w ostatnich dniach wywołała silne emocje w Polsce - chodzi o decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”. Szef rządu ponownie zwrócił się zarówno do prezydenta Karola Nawrockiego, jak i do Wołodymyra Zełenskiego o znalezienie sposobu na obniżenie temperatury sporu.
Premier zaznaczył, że sprawa nie dotyczy wyłącznie bieżącej polityki, ale sięga głęboko do historycznej pamięci i polskiej wrażliwości. Podkreślił, że zbrodnie popełnione przez Ukraińską Powstańczą Armię na Polakach pozostają żywą częścią narodowej pamięci i nie mogą być bagatelizowane. Jednocześnie zaapelował do strony ukraińskiej o gest dobrej woli, ponieważ - jak wskazał - obecna decyzja doprowadziła do kryzysu w relacjach między oboma państwami. W praktyce oznacza to, że obok strategicznego partnerstwa związanego z wojną za wschodnią granicą, wrócił bardzo trudny temat historyczny, który od lat wpływa na polsko-ukraiński dialog.
"Historia dzieliła nasze narody i nie wytrzemy z pamięci zbrodni Ukraińskiej Powstańczej Armii, które zostały popełnione na Polakach. Mam nadzieję, że strona ukraińska zrozumie, że nikt nie może lekceważyć naszej wrażliwości"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Szef rządu równocześnie podkreślił, że mimo ostrego sporu trzeba dążyć do deeskalacji emocji. Z polskiej perspektywy stawką pozostaje bowiem bezpieczeństwo całego regionu i dalsze wsparcie dla Ukrainy broniącej się przed rosyjską agresją. To ważny polityczny kontekst tej wypowiedzi: Warszawa sygnalizuje, że nie rezygnuje ze strategicznego wsparcia Kijowa, ale jednocześnie oczekuje uwzględnienia polskiej pamięci historycznej i większej ostrożności w symbolicznych decyzjach.
"Ukraina nie może przegrać tej wojny. Gdyby tak się stało, Polska znajdzie się w dramatycznie trudniejszej sytuacji"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Premier doprecyzował też, że Polska będzie wspierać Ukrainę na drodze do członkostwa w Unii Europejskiej, ale wyłącznie według tych samych reguł, które obowiązują wszystkie państwa kandydujące. Wskazał przy tym na konieczność spełnienia europejskich standardów, między innymi w zakresie uczciwej konkurencji oraz walki z korupcją. To sygnał, że wsparcie polityczne nie oznacza automatycznego przyzwolenia na odstępstwa, a proces integracji europejskiej Ukrainy ma być oceniany według konkretnych kryteriów, a nie wyłącznie geopolitycznej sytuacji.
Rząd przedstawił propozycje na 2027 rok: płaca minimalna, emerytury i podwyżki w budżetówce
Drugim ważnym tematem były decyzje przyjęte podczas posiedzenia Rady Ministrów. Rząd zaakceptował pakiet propozycji na 2027 rok, który teraz trafi do Rady Dialogu Społecznego. Chodzi o rozwiązania bezpośrednio wpływające na domowe budżety milionów osób - pracowników otrzymujących minimalne wynagrodzenie, emerytów, rencistów oraz zatrudnionych w państwowej sferze budżetowej.
Wśród propozycji znalazł się wzrost płacy minimalnej z 4806 zł do 4950 zł. Rząd zapowiedział również waloryzację emerytur i rent o co najmniej 3,48 proc. oraz podwyżkę wynagrodzeń w budżetówce o 3 proc. Ta ostatnia ma objąć między innymi urzędników i nauczycieli. W praktyce to zestaw wskaźników, które będą teraz przedmiotem dalszych rozmów w ramach dialogu społecznego, ale już dziś wyznaczają kierunek planowanych zmian na 2027 rok.
- płaca minimalna ma wzrosnąć z 4806 zł do 4950 zł w 2027 roku
- waloryzacja emerytur i rent ma wynieść co najmniej 3,48 proc.
- wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej mają wzrosnąć o 3 proc.
- propozycje zostały przyjęte przez Radę Ministrów i zostaną przedstawione Radzie Dialogu Społecznego
- Ministerstwo Finansów prognozuje inflację na poziomie 2,5 proc. w 2027 roku
Premier osobno odniósł się do sytuacji nauczycieli, przypominając, że podwyżka z 2024 roku była - według rządu - największa w historii. Zaznaczył jednak, że ta grupa zawodowa nadal oczekuje dalszej poprawy wynagrodzeń i zadeklarował, że przy pierwszej możliwej okazji nauczyciele pozostaną w centrum uwagi rządu. To ważne także społecznie, bo temat płac w oświacie regularnie wraca w debacie publicznej i wiąże się nie tylko z poziomem zarobków, lecz także z kondycją całego systemu edukacji.
"Z determinacją zadbaliśmy o to, aby nauczyciele w Polsce zarabiali więcej. Podwyżka z 2024 roku była największa w historii, ale wiem, że powinno być więcej. Jak tylko pojawi się taka możliwość, nauczyciele będą tą grupą, o której będę pamiętał"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Szef rządu przekonywał również, że proponowane wskaźniki mają chronić dochody Polaków przed skutkami wzrostu cen. W tym kontekście przywołana została prognoza Ministerstwa Finansów, zgodnie z którą inflacja w 2027 roku ma wynieść 2,5 proc. Zestawienie tej prognozy z planowaną waloryzacją świadczeń i podwyżkami płac ma pokazywać, że rząd chce utrzymać realną wartość wynagrodzeń i emerytur. Dla mieszkańców oznacza to, że w najbliższych miesiącach kluczowe będą nie tylko same deklaracje, ale również wynik rozmów w Radzie Dialogu Społecznego i ostateczny kształt rozwiązań zapisanych na 2027 rok.
"Pilnujemy, żeby inflacja nie zjadała pieniędzy i samych podwyżek – tak, jak było to kiedyś"
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów